xxx

twórczo, odtwórczo, coś nowego... ludwikar@poczta.fm
Dziękuję za odwiedziny, dziękuję jeżeli zostawisz komentarz


Obserwatorzy

środa, 17 kwietnia 2013

Epidemia

Zaraziłam się, dopadła mnie epidemia koralikowa. Pierwszy raz w życiu poszłam za modą, chorobą, wirusem, tłumem - czy jak to nazwać. Dotąd było: jak wszyscy - to ja nie. A teraz się odwróciło. Może nowe 7 lat się zaczyna??? - niby przez siedem się nie dzieli.
Zaczynałam sto razy (może 90, co za różnica). Prułam, zaczynałam, prułam, zaczynałam - nie prułam skończyłam. Utrudnień (do czego doszłam później) znalazłam sobie dodatkowo, jakby nie wystarczyło, że zaczynam, uczę się . Otóż koraliki wzięłam male, 11,0 a jakże i kolor do roboty nie najłatwiejszy: słabo widać co się robi. Jest kilka błędów, jednakże nie wygląda najgorzej - ważne że skończyłam, da się nosić. Powiem więcej, mnie się podoba mimo niedoskonałości. Może jeszcze dorobię na szyję? Sprawdzę, czy wystarczy koralików, czy muszę dokupić. Ale to trochę potem (wiem, nie zaczynaj od ale). Teraz zrobię coś bardziej wyrazistego w kolorach. Nanizałam 97 rzędów, co daje 672 koraliki. Trochę tego jest. Największy kłopot mam z szukaniem zakończeń, albo nie widzę, albo nie wiem co - szukam i żeby znaleźć w dodatku tej wielkości, to dla mnie straszna trudność. Dziura w intelekcie jak nic.
Korzystałam z pomocy i tego bloga - dziękuję. Korzystałam tez z podpowiedzi Kasi - dzięki Kasiu i bądź wyrozumiała w ocenie mojej pierwszej:)









Jeszcze, żeby było radośniej moje bratki zza okna.


16 komentarzy:

  1. super Ludwiko, ja tam żadnych błędów nie widzę,
    najtrudniejszy pierwszy krok, teraz już pójdzie z górki,
    a skoro nanizałaś kolejne koraliki to znaczy, że jesteś już zarażona
    idę pisać @ do Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję:) jestem zarażona i mam nadzieję, że już uniknę błędów. Tobie jeszcze nie dorównam, ale będzie coraz lepiej.Buziaki

      Usuń
  2. Też uległam tej chorobie,początek był taki sobie. Tylko muszę sobie zapięcia zamówić.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że są wyniki, po "takich sobie początkach": Wspierajmy się. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ja też jestem w klubie, a raczej chciałabym być. Pierwsze próby poczyniłam i troszkę się spłoszyłam, bo myślałam że jest łatwiej. Bardzo mi się podoba Twoja bransoletka i może będzie dla mnie motywacją, żeby zabrać się ponownie. Też mam z końcówkami problem. Zamówiłam za malutkie... Gdzie kupowałaś swoje, Ludwiko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci. Jak mam kupionych końcówek sporo, w miejscach różnych, tam gdzie koraliki - ale jak przyszło do wybrania dzisiaj, to ohoho, ledwie jedne znalazłam. Mam natomiast poczucie, że to nie jest takie trudne i moja bransoletka w 3/4 jest ok. Początek z błędami - już nie miałam siły pruć.:) Pozdrawiam i zachęcam

      Usuń
  4. A wiesz Ludwiko, że i mnie dopadła ta epidemia... Właśnie siedze i koralikuję :D Do niedawna byłam oporna i odporna, aż mnie wzięło, no i robię wężyki...
    Bardzo ładna ta Twoja bransoletka :) Ja również nie widzę błędów, pewnie dlatego, że jestem jeszcze "lajkonik" w te klocki :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu witaj w tej epidemii:) Dziekuje, że mnie odwiedziłaś

      Usuń
  5. okazuje się, że to koralikowanie to nie taka prosta sprawa! Od niejednej już słyszałam o pruciu, przekleństwach i rzucaniu roboty, a tak chciałam zacząć!Jednak choroby są zaraźliwe jak piszesz więc skoro Tobie się w końcu udało to może spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troszkę, trzeba poćwiczyć:) Dziekuję , pozdrawiam i czekam że pokażesz swoję koraliki:)

      Usuń
  6. Hmm, podziwiam i zazdroszczę - a ja ciągle się boję,że koraliki to nie dla mnie.Za trudne. Pozdrawiam maigo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję - Maigo bój sie i zaczynaj:)

      Usuń
  7. Podziwiam Cię za nową pasję, wytrwałość w dopięciu swego, ukończenie cudeńka. Kupiłam kiedyś koraliki, ale tak sobie leżą i czekają na natchnienie. Jakoś, mimo wszystko, bliższe mi dzierganie. Może Twój przykład zmobilizuje mnie i moje koraliczki skończą leżakowanie :) Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ewo - ja nie rezygnuje z dziergania, ale to tez jest zaraźliwe i wciągające.Pozdrawiam. A jak skonczą leżakowanie, to pochwal sie.:)

      Usuń
  8. Witaj Ludwiko.Bardzo podziwiam Ciebie,za wszystko co robisz.Czego nie dotkniesz to skończysz.Teraz nowa pasja koraliki bardzo Tobie zazdroszcze zapalu.pozdr.Kaju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kaju:) Przecież tez robisz ładne rzeczy- trochę podziwiaj tez siebie:)Pozdrawiam

      Usuń