Zobaczyłam chustę. Zobaczyłam i wiedziałam, że taką chcę. Wydawała się prosta w robocie. Okazało się, jak prawie zawsze, że na taki model włóczki w zapasach nie ma. Zajrzałam tu i tam, nawet kupiłam - ale w realu nie bardzo się zgadzały ze sobą. No to szukamy dalej, bo - wiecie- jak juz się zechce, to nie ma zmiłuj. Humor mi sie poprawił, kiedy zajrzałam TU. Od razu zobaczyłam trzy kolory, takie które muszą razem wyglądać super. I wyglądają. Te trzy to Misty Moor, Violet Platinum i Water Lilly. podobają mi się niezwykle w chuście i, myślę, że nie tylko mnie.Bardzo polecam sklep, nie tylko z powodu pieknych kolorów, ale także życzliwej i pomocnej obsługi. Dziekuję. No to zwijamy (na zwijarce kolanowej) i do roboty. Przygody zaczęły się, kiedy okazało sie, że "garbik" jest dla mnie nie do przyjęcia. Uffff, wrrrr - poprawiłam, wg porad dziewiarek , ale za mało zadziałało. Zrobiłam wg projektu Westa, który robiłam - pomogło ale nie aż tak, jak w oryginale. Myślę, że to sprawa ściegu.Z powodu owego garbiku wolę chusty robione od boku . Następnej poprawki dokonałam przy bordiurze. Zrobiłam kawałek i wydało mi sie, że nie będzie dobrze, że może ściągać, nie będzie się ładnie rozkładać. Akurat byłam na naszym spotkaniu i inne dziewiarki miały podobne wątpliwości. Prucie. Zrobiłam nie tak jak w oryginale, tylko łączyłam z chustą w co drugim oczku - z tej poprawki jestem bardzo zadowolona.
Pogoda nie zachęca do zdjęć, chociaż dzisiaj słoneczko i pierwszy śnieg - nie było najgorzej. Mam nadzieje,że uda mi się jutro zrobić jeszcze jakieś, to może dołączę.
Na dzisiaj mamy takie ( kolory z fioletem bronią się przed ujawnieniem prawdziwego oblicza).
Naprawdę pierwszy śnieg :)
Tak się dało zdjęcia zrobić. Zazdroszczę tym, co potrafią zrobić sliczne, ale cóż - nie muszę mieć wszystkich talentów, bo to by było niesprawiedliwe :)
Projekt mozna znaleźć (darmowy) TU.
Druty 3,5. Chusta 240x65
Włóczki zużyłam : Misty Moor - 126 g, Water Lilly - 71g, Wiolet Platinum - 55 g
W międzyczasie prawie powstały skarpetki, takie naj..naj...najzwyklejsze. W drugim międzyczasie powstały firaneczki dla siostrzenicy (dostanie 6.12.). O przygodach z nimi nie będę pisać, ale były, oj były...
Lubię jesień. Jednak taka szarugowa niekoniecznie mi pasuje. Pocieszam sie, że czas tak szybko płynie, że już do drzwi puka zima, a od nowego roku będzie jaśniej.
Dziekuję, że zajrzałaś do mnie :) Cieszę się z każdych odwiedzin i z kazdego komentarza. Komentarz, to dla mnie taki znak: byłam tu u ciebie.
Dobrego dnia.
Bywam tu u Ciebie za każdym razem, kiedy publikujesz post... podziwiam i podziwiam...zarówno kunszt dziewiarski, jak i podejście do życia. Dziękuję, że jesteś...
OdpowiedzUsuńJak sie cieszę :) Powiem Ci to samo, prawdziwie : dziekuje, że jesteś.Fajnie mieć poczucie, że mozna iść w tym samym kierunku, albo czasem pomachać sobie z oddali, a nade wszystko, że mozna się wesprzeć. Dzieki :)
UsuńPrzychylając się do prośby - pozostawiam ślad w postaci komentarza. Wstyd mi, bo zaglądam często, ale komentuję pierwszy raz. Podobają mi się wszystkie "chuściane" projekty, sweterki też podziwiam. A najbardziej inspiruje mnie fakt, że (przepraszam) wiek nie jest żadną przeszkodą, by aktywnie istnieć w sieci. Między innymi Pani blog był dla mnie motywacją do założenia swojego kąta w blogosferze.
OdpowiedzUsuńJak sie cieszę,że się ujawniłaś. Świetnie. Trochę czuję się zażenowana, ale cieszę się, że byłam pomocna w inspiracji. Za wiek, nie przepraszaj. Irytuje mnie, jak słyszę " kobietom się wieku nie wypomina". A czemuż to? Co roku słyszę : sto lat. To chcemy mie.ć te sto lat, czy nie? Jestem dumna, że mam właściwy wiek, takie świadexctwo doświadczenia i mądrości życiowej. Zawsze przyznaję się do wieku. Trochę tak jak Stefka Grodzieńska , chociaż gdzie mi do niej. Dzieki i zapraszam.
Usuńfiraneczki cudne, chustę już widziałam na fb jest bardzo ładna :) dziękuję za link do wzoru, chętnie skorzystam :)
OdpowiedzUsuńDziekuję bardzo :)
UsuńJestem zachwycona Twoim rękodziełem Ludwiko <3 Co prawda na blogu jestem pierwszy raz, ale śledząc wpisy na bandzie oczarowuje mnie zarówno Twój dobór kolrów jak i kunszt rękodzielnika. A ta ametystowa wersja owej chusty to istny klejnot. Pozwolę sobie zgapić ją od Ciebie. Bardzo się ciezę, że mogłam Ciępoznać osobiście na tegorocznym Drutozlocie (może kojarzysz kobietę o rudych włosach, słusznych gabarytów co Cię zaczepiła i nazwała Panią Ludwiką?)Pozdrawiam serdecznie <3 Dorta Myjak
OdpowiedzUsuńCieszę się, żę zaryzykowałaś odwiedzenie mnie. Pamiętam Cię, tym bardziej miło, że wpadłaś.Mam nadzieje,że jest to pierwszy raz i będą nastepne .Pozdrawiam (dzisiaj deszczowo)
UsuńTeż jestem na tym blogu po raz pierwszy, ale na grupie Dzianej Bandy od dawna podziwiam Twoje dzianiny. Właśnie zwijałam ręczno kolanową zwijarką wełenkę na chustę i postanowiłam sobie zrobić chwilę przerwy. I co rzuciło mi się w oczy - właśnie ta wspaniała chusta, jej kolorystyka wyjątkowo piękna, bardzo lubię taki blady, przyszarzony fiolet. Jeśli bronił się przed pokazaniem swojej urody to nie wyobrażam sobie jak cudny jest w rzeczywistości. Misterne firaneczki podziwiam, bardzo podziwiam. Przeczytałam też komentarze, co tam sto lat, sto pięćdziesiąt!Serdecznie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitam Cię Gościu nowy:) Cieszę się , że mnie odwiedziłaś i że przyczyniłam się do do zmierzenia z chustą, tą chustą, Robota prosta absolutnie - czekam, że pochwalisz się. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś zajrzysz tu - zapraszam :)
UsuńJakie miłe powitanie! Czy zajrzę tutaj? Zamierzam się rozgościć, link dopisałam do ulubionych! Mierzę się z chustą z innego wzoru, ale podobnie jak Twoja robi mi psikusy, najpierw była zmiana włóczki na tę nową, zwijaną wczoraj, wieczorem nabrałam już oczka, ale coś mi się nie zgadza i już musiało być prucie, ale nie zniechęcam się. Pozdrawiam ciepło
UsuńNiezwykła ta chusta. Co zdjęcie, to inny odcień :) Ale faktycznie też mi się zdarza, że niektóre kolory nie chcą wyjść na zdjęciu. Chusta zaś sprawia wrażenie lekkiej jak pajęczyna :)
OdpowiedzUsuńU mnie też wczoraj padał śnieg, ale nie uchował się. Za to w nocy padał marznący deszcz i rano powitały nas mini kulki gradu, które utrzymały się przez cały dzień. Wyglądało to trochę śmiesznie, bo najbardziej kojarzyło się ze sztucznym śniegiem do dekoracji :)
A firaneczki są w tak optymistycznym kolorze, że od razu wywołują uśmiech :)
Pozdrawiam serdecznie!
Agnieszko witam Cię w deszczowym (dzisiaj) dniu. Chuszta aż taka pajęczynka nie jest, ale cieszy mnie. O ile wczoraj były sniegowe slady, to dzisiaj "..o szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny.."Czekam na zimę. Pozdrawiam Cie serdecznie :)
UsuńDobór włóczki do wzoru to bardzo istotna rzecz. Ty poradziłaś sobie znakomicie, dzięki temu chusta wyszła piękna i elegancka. Co do garbka to też mam z tym problem. Wypróbowałam kilka sposobów ale wychodziło różnie: raz lepiej raz gorzej ale zawsze jakaś górka była:(
OdpowiedzUsuńZdjęcia fajne, wszystko widać jak trzeba:)
Jesienna szaruga nawet mi pasuje ale tylko wtedy, gdy nie muszę wychodzić z domu i siedzę w fotelu z drutami przy cieplutkim kaloryferze:)))
Cieplutko pozdrawiam:)
Dziekuję Ci :) Zgadzam się z Tobą, że dobór włóczki ma istotne znaczenie - tym razem udało się absolutnie. Pieknie ufarbowana i kupione właściwe. Ciepłego kaloryferka Ci życze, bo to jeszcze troche jesień ciemna porządzi. Pozdrawiam
UsuńBardzo, bardzo podoba mi się twoja wersja. Kolory zgaszone, piękne. Zwłaszcza podoba mi się twój pór, żeby zrobić ją perfekcyjnie. Nie każdy to potrafi i nie każdemu się chce.
OdpowiedzUsuńJa również mam duży problem z tym ksztełtem chust. Podobają mi się, ale bardzo mnie denerwuje ten garbik. Ostatnio nawet sprułam robótkę, która była dość zaawansowana, przez ten denerwujący mnie drobiazg.
Firanki są słodkie i widać, że wymagają dużo pracy.
Pozdrawiam:))
Bardzo, bardzo dziekuję :)
UsuńAle przygód z tą chustą, dobrze , że się nie poddałaś, bo efekt końcowy cudny. A z zazdroskach się zakochałam- zazdroszczę talentu i pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńA i śniegu też zazdroszczę ;)
Ania z abo-tak.blogspot.pl
Aniu witam Cię i cieszę sie, że wpadłaś do mnie. Dziekuję i cieszę się, że Ci się spodobało to, co zrobiłam. Śniegu już nie ma ale pozdrawiam serdecznie. :)
UsuńPodziwiam samozaparcie! Ale wiadomo, że jak się człowiek zdenerwuje i rzuci w kąt, to czasami dzieło dłuuuugo czeka. Dobrze, że dokończyłaś, bo pięknie się prezentuje.
OdpowiedzUsuńZazdroski takie chodzą od lat za mną i chyba mnie w końcu dogonią :) Pozdrowienia Ludwiko serdeczne!
Makunko, dla wzmocnienia motywacji zazdroskowej podaję, iż u mnie wiszą wyłącznie szydełkowe firanki.Oczywiście krótkie, bo na parapetach kwiaty. Ta nie jest dla mnie. Niech Cię dogonią zazdroski. Dzieki, że mnie odwiedziłaś.
UsuńMaraja
OdpowiedzUsuńWypada mi tylko przyklasnac wszystkim zachwytów powyżej. Niezmiennie perfekcyjnie kolorowo.
Pozdrawiam
Witaj wierny Gościu:) Dziekuję Ci bardzo za ciepłe słowa. Pozdrawiam
UsuńBardzo ładna chusta - Spokojnych Świąt !
OdpowiedzUsuńEwo bardzo Ci dziekuję:)
UsuńPrzepiękna, subtelna chusta w doskonale dobranej kolorystyce (kocham fiolet!). A ten filigran na dole bardzo romantyczny. Chętnie bym się za taką zabrała, ale mam ten feler, że drobne druty szybko mnie niecierpliwią i pewnie byłaby gotowa dopiero za rok:-) Radosnych Świąt Bożego Narodzenia życzę!
OdpowiedzUsuńBardzo dziekuję za wizytę, serdecznie witam i zapraszam. Zdjęcia nie oddają cudowności kolorów tej włóczki. jest cudowna w realu. Pozdrawiam
Usuń